Sektor stalowy w Polsce i całej Unii Europejskiej przechodzi głęboką transformację. Spadki w kluczowych branżach odbiorczych, takich jak motoryzacja czy AGD, nie są już cykliczne, lecz mają charakter strukturalny i utrzymują się od ponad dekady. Dane z ostatnich piętnastu lat pokazują wyraźnie: presja importowa rośnie. W tej rzeczywistości coraz mocniej wybrzmiewa potrzeba ochrony całego łańcucha dostaw. Jak wskazuje Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali (PUDS), nie wystarczy chronić produkcji pierwotnej, równie ważny jest downstream. W praktyce oznacza to większą rolę mechanizmów typu local content, świadomego kształtowania zamówień publicznych i odpowiedzialności zakupowej firm. Jeśli kupujesz poza krajem - musisz umieć to uzasadnić.
Zmienia się także otoczenie regulacyjne. Wprowadzenie CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to próba wyrównania warunków gry z producentami spoza UE. Jak zauważa Henryk Orczykowski, prezes Stalprofil, europejskie hutnictwo znalazło się dziś w przełomowym momencie. Balansuje między presją kosztową a możliwością redefinicji swojej roli jako sektora strategicznego dla gospodarki i bezpieczeństwa. Na poziomie krajowym widać coraz bardziej wyraźne zaangażowanie państwa. Rozwój Węglokoks czy przejęcie huty w Częstochowie przez Skarb Państwa to sygnały, że stal wraca do centrum myślenia o bezpieczeństwie gospodarczym. Co istotne, to właśnie sektor obronny, dzięki stabilnym zamówieniom, pomógł odbudować popyt na grube blachy i utrzymać moce produkcyjne.
Ale nawet najlepsza polityka przemysłowa nie zniweluje jednego z kluczowych problemów: kosztów energii. Adam Preiss, członek zarządu ArcelorMittal, nie pozostawia wątpliwości „ceny energii elektrycznej w Polsce należą do najwyższych, co podcina konkurencyjność całej branży. W efekcie firmy zmieniają strategię: zamiast walczyć ceną, stawiają na jakość, terminowość i specjalizację”. Równolegle zmienia się sposób myślenia o przewadze konkurencyjnej. Jak podkreśla Marek Serafin, prezes Koksownia Częstochowa Nowa, „w świecie nieprzewidywalnych „czarnych łabędzi” wygrywają nie najtańsi, lecz najbardziej odporni.” Klienci coraz częściej wybierają partnerów, którzy gwarantują ciągłość dostaw nawet w warunkach globalnych zakłóceń.
Na styku tych zmian znajduje się również rynek złomu, kluczowy dla funkcjonowania nowoczesnego hutnictwa opartego na obiegu zamkniętym. Jak komentuje Przemysław Oleś, prezes Olmet: „W świetle dekarbonizacji i w myśl idei nowoczesnego, niskoemisyjnego hutnictwa konieczne jest zaopatrywanie hut w jak najlepszej jakości surowiec, a tak postrzegany jest dziś złom z Olmet. Nasza firma jest największym dostawcą czystego stalowego złomu wsadowego do polskich hut. Na tle innych firm złomowych z uwagi na wysoką jakość i ogromny wolumen swojego złomu Olmet jest postrzegany jako pewny i stabilny partner.
Zważywszy na rosnące znaczenie złomu wskutek transformacji przemysłu hutniczego z procesów wielkopiecowych na te oparte na wytopie wsadu w piecach elektrycznych, a także z uwagi na ogromny nacisk na wdrażanie i egzekwowanie strategii GOZ, istotne jest zwiększanie produkcji stali ze złomu, czyli stali z recyklingu. Niezaprzeczalnym jest, że Europa, w tym Polska, musi produkować więcej stali, aby zapewnić sobie konkurencyjność i bezpieczeństwo. Aby to umożliwić, muszą powstawać nowe, konkurencyjne huty oparte o nowoczesne technologie. Tylko w taki sposób będzie możliwa większa niskoemisyjna produkcja w oparciu o zwiększoną konsumpcję złomu. Modernizacja istniejących zakładów nie zawsze jest możliwa, czasem z uwagi na nieopłacalność, a czasem z powodu braku środków na doinwestowanie upadających zakładów. Złomu w Polsce nie brakuje. Nie ma natomiast dostatecznej liczby odbiorców dla naszego złomu. Dlatego skupić należy się na wyrównaniu szans pomiędzy podmiotami z krajów UE a tymi spoza. Unia stale pracuje nad mechanizmami protekcyjnymi takimi jak cła i kontyngenty na stal z importu. Najnowsze przepisy w tym zakresie wejdą w życie 1. lipca. Ograniczenie importu złomu również jest istotne dla zabezpieczenia interesu gospodarczego Polski i pozostałych krajów Wspólnoty. Zgadzam się, że sektor stalowy przechodzi transformację, ale problemem nie są warunki rynkowe, a fakt odpowiedniego podejścia do nich.
W Olmet każdą przeszkodę traktujemy jako wyzwanie. Uważam, że najwyższy czas podjąć rękawicę i zacząć inwestować i tworzyć miejsca pracy w branży, która zwłaszcza na Śląsku ma niezastąpionych wykwalifikowanych specjalistów, którzy aktualnie walczą o swoje stanowiska.
W tle całej debaty pozostaje fundamentalne pytanie: gdzie leży granica między ochroną rynku a jego zdolnością do konkurowania? Zbyt daleko idący protekcjonizm może osłabić innowacyjność. Z kolei jego brak może wystawić europejskich producentów na nierówną walkę z globalnymi graczami.